Pokazywanie postów oznaczonych etykietą marcin tyszka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą marcin tyszka. Pokaż wszystkie posty

piątek, 2 stycznia 2015

Te same marzenia, lepszy start!

Kochani!
Scena rozegrała się dnia 1 stycznia o dość wczesnej godzinie lunchu mimo, że był dzień wolny od pracy dla większości Polaków.
Nowy Rok, ale będzie super!
-Mamo, czujesz..
- Dziecko, co przypaliłaś.. ciasto, jajka na miękko..?
-Mamo, ale czuję.. (radosna, rozentuzjazmowana buzia nie daję za wygraną)
-Nie wiem o czym mówisz.. pewnie u sąsiada!
Mamo, ale ja..
Czuję sukces!
#PoSylwestrze #NowyRokBieży #FashionInTheAir

Jak ja widzę 2015.. Przyjaciele, bo bez nich nie ma radości, a szczęściem trzeba się dzielić.

A potem.. Moda się będzie działa i to bliżej niż dalej! Mam plan na swoje rewelacyjne 365 dni.. każdej nocy mniej czasu, ale mam już listę marzeń powieszoną na drzwiach..
source: http://le21eme.com



O postanowieniach.. trochę, ale najważniejsze, aby zacząć działać! Jarać się życiem jak kolory na powyższym zdjęciu! 

1. Chcę zarażać entuzjazmem.. żeby żyło się lepiej.
2.Spełnie swoje marzenia.. tak, czuć, że dam radę.
3. Poznać Marcina Tyszkę, modę od podszewki
4. Nauczyć się nowych, ciekawych rzeczy!
5. Polecieć na drugi koniec świata!
6. Odnieść sukces jako odkrycie roku! Wiemy w jakiej dziedzinie!
7. Zaszczepić początek nowej ery na Śląsku! 



Co dzisiaj przybliżyło mnie do celu dziś, co uda mnie się zrobić .. każdego dnia! 

Czego sobie życzę, aby odpowiedzieć sobie na pytanie: skąd będę wiedzieć, że polecę do Nowego Jorku? Jak bardzo niewygodne są kanapy w DD TVN naprzeciwko Marcina Prokopa? Jak ubiorę się do telewizji? Co je się na śniadanie przed sesją zdjęciową z Marcinem Tyszką i .. kogo ciekawego poznam każdego dnia? Na te i wiele innych pytań chcę odpowiedzieć w najbliższe tygodnie!

sobota, 14 grudnia 2013

Fashion dream job, czyli o pracy w modzie, odwadze w sercu i ryzyku!

Od kiedy związałam się z marzeniem, że będę zajmować się tym, o czym inni czytają tylko w gazetach typu Elle, Fashion, Vogue itp. dzukałam i działałam, aby się spełnić. Dziś mogę powiedzieć TAK JESTEM CZŁOWIEKIEM MODY. Od kilku dni mogę powiedzieć, że marzenia się spełniają w najmniej oczekiwanym momencie i ... ZMIENIAM MIEJSCE, PRACĘ I ŻYCIE Z DNIA NA DZIEŃ. Przeprowadzam się na inny koniec Polski, będę pracować w międzynarodowym domu mody prosto z Londynu i tworzyć historię mody. Szczegóły wkrótce dla kogo będę pracować.

 Świadomi swoich marzeń i upodobań jesteście podjąć ryzyko i zmienić swoje życie? JA CHCIAŁAM
 Ile razy pewnie chcielibyście "coś" zmienić w nudnym, często monotonnym życiu.Zastanawialiście się kiedyś czy jesteście gotowi podążać za swoimi marzeniami w jakiejkowiek chwili, konsekwentnie podążać za tym co w sercu trzymacie. Bez kompromisów !



1. Konsekwencja #porażka #porażka -->  #spektakularny sukces ! 
Nie należę do osób, które twierdzą, że interesują się modą i nic z tym nie robią. Mam cel i do niego dążę mimo trudności. rynku i środowiska. Wiara w sukces dodaję skrzydeł. Konsekwencja ma swoje wady, bo  po kilku porażkach wielu może pójść na kompromis, ja pozostałam wierna sobie. Konkretnie sperecyzowana Szukałam pozycji w największych domach mody, finalnie wylądowałam  jako asystent marketingu w najlepszym uniwersytecie zajmującym się zarządzaniem w branży (Bocconi University, Milan https://www.facebook.com/sdabocconi?fref=ts&rf=157614674266346)
Doradcy bizesowi i treningi sukcesu polecają zrobić listę z konkrentną listą celów i zamierzeniami. Czym więcej szczegółów tym lepiej.

2. Wizjoner kontra marzyciel! 
Mieć mocną wizję swojej drogi życiowej, niech nie zmyli Was, że to można zaplanować z dnia na dzień!
Przede wszystkim działajcie i bierzcie życie w swoje ręce. Pewnie nie pierwszy i nie ostatni z tym zdaniem się spytacie. Nie czekajcie, tylko szukajcie wszędzie możliowści. Wiele stron internetowych czytałam, gazet,  wiele godzin, trudu i wątpliowości czy warto czekać. Warto!

3. Czy masz odwagę podjąć ryzyko? Sukces należy do tych odważnych, którzy widzą wszędzie nowe możliwości i szansę na jeszcze lepsze spełnienie. Przykładem jest Marcin Tyszka, który nie idzie na kompromis i osiągnął sukces przekorą w sercu i wiarą w to, co dla niego było wysoką poprzeczką.



wtorek, 9 lipca 2013

Kiedy zanim kogoś osądzisz , poznaj jego historię !

Kochani !

 Ile razy zdarzyło Wam się ocenić kogoś po pozorach, tak  pochopnie pozazdrościć mu  sukcesu albo pozycji społecznej, ocenić po wyglądzie modelkę i ludziom show-biznesu tych najnowszych aut i sum na koncie.  Nie oszukujmy się to najczęstszy grzech naszej generacji, ale prawdą jest każdy chciałby  osiągnąć zawodowy cel w życiu. Ale czy kiedykolwiek zdaliście sobie sprawę jaką drogę przeszła osoba szczycąca się wyśmienitą karierą i to co musiała pewnego dnia zostawić za sobą ? 


     Opowiem Wam moją historię w modzie Chciałabym żebyście sobie przypomnieli o Anji Rubik albo Maricinie Tyszce, Polakach za granicą robiących karierę, czego im zazdrościcie braku urlopu, spania w samolotach czy najnowszej kolekcji butów.Coraz więcej osób deklaruje, że chciałoby pracować w branży fashion. Często można przeczytać o sukcesach naszych rodaków za granicą albo w na rodzimym rynku,  a media chętniej  publikują tego typu zajawki, rozkoszując się zacnym blichtrem modnego świata. Kto by nie chciał pracować w tym świecie, gdzie zazwyczaj wszyscy ubrani się w najnowszą kolekcję najlepszych projektantów.  Kto by nie chciał.

     Czas, w którym większość studentów ostatniego roku zaczyna myśleć o końcu pewnego końca edukacji i nowym etapie w życiu, ja zaczynam się zastanawiać się czy warto było zostawić to wszystko na później, bo zdecydowałam się szukać szans za granicą.


Kto śledzi moje poczynania zawodowe, zdaje sobie sprawę, że  praca w modzie to podróże i mnóstwo ciekawych osób, miejsc i wydarzeń mogę poznać. To tylko wypadkowa kilku miesięcznych zmaganiach i szukaniach nowych możliwości zetknięcia się z modą, która jest totalnie zamkniętą branżą dla nowicjuszy. Mój związek z modą wygląda jak małżeństwo, zawarte na dobre i na złe w ciągłym oczekiwaniu na potomstwo. Nie mogę dziś od tak powiedzieć, że chciałabym być teraz gdzieś indziej i z nowym celem. 
       Ostatnio od kilku miesięcy jestem w Mediolanie na stażu, oczywiście związanym z modą.
Organizacja zapewniała zakwaterowanie i jedzenie. Jeszcze brzmi bezpretensjonalnie, ale pierwsze dwie noce spałam w zimnych pokoju z czterema chłopakami z innego projektu. Pomyślałam, że to wyzwanie i muszę to po prostu przeżyć. Kolejnym etapem był pokój w hostelu z... ośmioma innymi osobami z mojego projektu. Jeżeli to miał być kawał i sposób na szybką integrację to mało śmieszny.  Dziwna lokalizacja w arabskiej dzielnicy zaprzeczała pojęciu eleganckiego miasta jakim jest Mediolan. Pomyślałam, że mam blisko w każdej chwili mogę zerwać kontrakt,  ale co ma powiedzieć osoba z Kanady, która pierwszy raz jest za granicą albo dziewczyna z Indii, która już pierwszego dnia miała kryzys i chciała wracać do domu.


      W każdorazowej chwili zwątpienia miała przed sobą myśl, że przyjechałam tutaj, aby pracować przy projekcie związanym z modą, która jest moją totalną pasją. I chcę żeby to doświadczenie pomogło mi znaleźć nowe możliwości zawodowe. Zawsze jak przeciskałam się przez piętro walizek do swojego łóżka miała w pamięci wspomnienia  top modelek: "Spałyśmy na początku po osiem nawet dziesięć w jednym pokoju, a po ścianie chodziły karaluchy", czyli tak zaczyna się droga do kariery. Proste, czyż nie?





   Teraz przybliżę Wam trochę moje obowiązki. Zajmowałam się komunikacją marketingową i PR przy konkursie dla młodych projektantów w ramach wystawy dla firm start-up zajmujących się modą,   Pracowałam z dwoma dziewczynami z Kanady i jedną dziewczyną z Tajlandii. I to dziwne poczucie, że będąc we Włoszech mam kompleks z wysławianiem się po angielsku.



Nasza praca nie była czasochłonna, więc każdego dnia mogłyśmy zwiedzać miasto. Jako osoba, która mieszkała tutaj kilka miesięcy ze zdumieniem przyglądałam się  mojej grupie   otwartości na nowości i tego bezcennego świeżego spojrzenia nie tylko na zabytki, ale na ludzi. Młode Kanadyjki chciały pełną piersią odkrywać Europę, a ja tylko mogłam się od nich uczyć. Chociaż pierwsze dwa tygodnie uczyłam się po kryjomu angielskich  sloganów,  teraz po kilku tygodniowym kursie języka mówionego widzę znaczną poprawę. I już się nie boję nie tylko mówić, ale też żartować z Anglikiem, Kanadyjczykiem czy Amerykaninem. We Włoszech !



Dziś pisząc ten post,  kiedy mój projekt  kilka dni temu zakończył się pomyślnie, cieszę się dalej mediolańskim powietrzem. Wciąż dążę do realizacji swoich marzeń  i  wreszcie pracuję w modzie z profesjonalistami,  dzięki możliwością jakie są otwarte przede mną.  I chociaż większość moich rówieśników wkrótce odbierze nowy tytuł naukowy, ja w Mediolanie  walczę z samotnością, z obcą kulturą, czasem mam  psychiczne i fizyczne trudności , ale przede wszystkim czuję się wygrana .. sama ze sobą.

  ]