Pokazywanie postów oznaczonych etykietą marketing. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą marketing. Pokaż wszystkie posty

sobota, 11 maja 2013

Decydujący ruch pionkiem może być tym decydującym.. dla przyszłości.


Każdy z nas pamięta jak się gra w Monopol. Na pewno graliście w to albo ciągle to robicie. Kiedy przekraczasz   < Start> dostajesz 400 $ i zaczynasz od nowa. To właśnie chcę zrobić, zacząć grę od początku. Rzucam kostką drugi raz czekając aż wyskoczy szóstka i będę mogła znaleźć się na właściwym polu. A ja się nie uda muszę rzucić kilka razy tak aby dojść dłuższą drogą...

Na początku było marzenie, a potem zamieszkałam tam gdzie chciałam. I choć moje oczekiwania zostały solidnie przygaszone, nie łatwo było walczyć o miejsce w świecie, gdzie cały świat,a przynajmniej pół Europy zjeżdża, aby walczyć o kod dostępu to tej hermetycznie zamkniętych wrót do świata... MODY.

To co wydarzyło się w moim życiu od września kręci się wokół Mediolanu. Oczywiście na dłuższą chwilę musiałam wrócić do ojczystego kraju, prawie na tarczy w głębi duszy licząc na szybki powrót. Na szczęście wiele się wydarzyło, a ostatnio chyba nawet nie miałam czasu myśleć co dalej. Po prostu się działo.. Fashion Week w Paryżu, Frankfurt czy Polski Tydzień Mody w Łodzi a potem działania przy projekcie z Natashą Pavlushenko(robiąca karierę w Polsce i za granicą).

Dostałam drugą szansę od losu i znów wracam do Mediolanu. I to od razu  będę  pracować przy dużym projekcie, którego patronem medialnym jest sam Vogue Italia. Nigdy nie ukrywam, że Armani( czarna siedziba) i Vogue ( złote wrota) są moim wymarzonym pracodawcom. Zdaję sobie sprawę, że może to kojarzy się tylko z ciężką pracą, która może otworzyć wiele możliwości na całym świecie.

Dostałam drugą szansę i choć powinnam poważniej podejść do tego zagadnienia. Powinnam załatwić wiele spraw, które mogłam zrobić wtedy gdy miałam więcej czasu. Powinnam również bagatelizować tego, co się wydarzy. I chociaż powinnam przygotować się dwa razy bardziej, wszelka wiedza powinna być już dawno opanowana, nowa strategia działania dotarcia do jednego z TYCH miejsc zamkniętych zwykłym, niezwykłym kluczem i że, wreszcie mogę poprawić wszelkie błędy to czasu jest za mało.


I dobrze,  dzięki temu nie wezmę ze sobą czegoś co jest kompletnie stworzone "na siłę", a powinno być sposobem Armaniego skrojone na miarę możliwości i VOGUE-le maksymalnie wykorzystać kolejną możliwość. Wejść jest kilka, a brama jest tylko jedna.

Na początku były pionki. Dziś biorę cylinder i będę rzucać tyle razy ile konieczne będzie, aby klamka się poruszyła, bo wejść jest kilka a brama jest jedna. 



Annkie Company wspiera działalność bloga marketing dla mody dedykowanym osobom zajmującym się marketingiem, PR oraz szeroką pojętą komunikacją marketingową w branży odzieżowo- tekstylnej.






piątek, 7 grudnia 2012

Tryptyp mediolański part I

 "Zmiany - nie lubimy ich. Boimy się. Ale nie możemy ich powstrzymać. Adaptujemy się do zmian. Albo zostajemy w tyle. Dorastanie boli i jeśli ktoś mówił wam coś innego - kłamał. Prawda jest taka - czasem im bardziej coś się zmienia, tym bardziej jest jak przedtem. Zdarza się też, że zmiany są dobre. Czasem zmiana jest najważniejsza."
                                         -Grey's Anatomy



 Wyjechałam do Mediolanu.Porzuciłam wszystko: dom, pracę, ojczyznę wszystko po to, aby sprawdzić czy spełnienie swoje marzenia. Miałam dwa wyjścia: albo moja naiwność w szczęście w  miejscu moich marzeń będzie mogła się wykazać, albo wrócę  zapłakana jako córka marnotrawna do domu w ucieczce przed swoją głupotą  
To będzie długa historia o decyzjach życiowych,proponuję zapalić papierosa, przygotować kawę czy wino obiecuję, że bo po tym fragmencie wasze spojrzenie na świat zmieni kolor... od was zależy na jaki.
Wzięłam bagaż i poszłam przed siebie. Pognałam zafascynowana światem mody tej z najwyższej półki jak zakochana Julia i pobiegłam na spotkanie swojego przeznaczenia w siedzibie Armaniego.Schowałam najmodniejsze ubrania jakie miałam, słownik kieszonkowy i jeszcze 30 kg innych niezbędnych drobiazgów. Nie wiedziałam od czego zacząć od zapisywania drogi do mieszkania czy lansu na najmodniejszych ulicach Mediolanu ( a właściwie co to znaczy modna ulica? tłoczno, dużo turystów?!). Zaczęłam od słuchania włoskiego na żywo i zbladłam, bo nic nie zrozumiałam. A miało być tak pięknie, bo to taki łatwy język. Miałam mapę, ale bez  numerów autobusów, tramwajów itp, ale najbardziej chciałam odnaleźć siebie. Tu, gdzie modę  je się na śniadanie, na obiad przeżuwa się prawdziwą skórę włoską, a  kolekcję.. najnowszą ogląda się w "Vogue".

Przygotowałam plan działania. Pierwsze dwa dni na rozeznanie terenu, poszukanie skupisk ludzi związanych z modą, a na kolejne to Fashion Week. A potem to tylko Prada będzie o mnie walczyć z Dolce& Gabanna o tak superzdolnego pracownika. O mnie. Nie dość, że imię jak najsławniejsza modelka to jeszcze pochodzę z tej samej krainy co Zuza Bijoch ( kolejna sławna modelka przyp. red.).

A było zupełnie inaczej.  Poznawałam codzienne nowych ludzi z całego świata, musiałam pływać w wodzie, gdzie nigdzie nie było napisane jaka jest głębokość. Bez żadnego koła ratunkowego. Okazało się, że jest więcej obcokrajowców niż rodowitych mediolańczyków, ale i tak witają mnie jak turystę.
Nikt nie czekał  na mnie z wyciągniętymi rękami oferując mi stanowisko stażysty Vogue Italia czy młodszego kreatywnego u Armaniego.  Każdego dnia uświadamiałam sobie, że mam więcej do zrobienia niż sobie wyobrażałam. Moje cv nie szokuje, moja wiedza na temat biznesu modowego nie jest niczym nowym, nawet czymś powszechnym i nudnym. Wszechobecny język obcy ( arabski, rosyjski, niemiecki, japoński i ten najważniejszy, czyli chiński) w tramwaju, autobusie i na ulicy.Ale miałam dużo szczęścia, bo wciąż każdego dnia rozmawiam o moich mediolańskich rozterkach z Polakami na kawie.



Każdego dnia jestem niesamowicie z siebie dumna, że wylądowałam w tak przyjaznym miejscu, gdzie Annę dello Russo spotyka się na ulicy a w bloku obok śpiewak ćwiczy liberetto do La Skali . Nie miałam dnia, w którym chciałabym uciekać do kraju, gdzie koturny Lady Gagi są skandalem na ulicy. Gdy pada śnieg Mediolan przypomina Polskę, ale mój cyrograf  z światem mody  przypomina mi, że jak każda umowa wszystko ma swój czas. Nie przestaję wierzyć, że jeszcze dotknę modę w najlepszym wydaniu tu. W Mediolanie.



 



czwartek, 13 września 2012

Bądź Phelpsem w swojej kategorii

Żyjemy w takiej rzeczywistości, która nakazuje nam iść ciągle do przodu. Gonić za iPhonem, nowym tabletem i najnowszymi trendami. Coraz częściej gubimy myśli o własnych pragnieniach, zawaleni internetową papką zapominamy o własnym, indywidualnym celu. Jeżeli już odkryliśmy punkt, do którego chcemy dążyć to brakuje nam odwagi. Czy warto porzucać coś co może być naszą największą radością  na chwilę, a jak stanie się naszym celem na zawsze ? 


 

Pewnie zastanawialiście się dlaczego blog o tak bardzo modnej tematyce typu fashion piszę teksty z pokroju psychologii, socjologii i przedsiębiorczości. Zaraz wszystkiego się dowiecie, bo ten blog nie będzie się ograniczać w tematyce stylizacji dnia, co każdy fashionista powinien mieć czy dlaczego maxi dress jest modna. Już niedługo będą relację z jednej z europejskich stolic mody, ale do tej pory opowiem o motywach, działach, które spowodowały, że dziś mogę być w tym miejscu w którym jestem ( w życiu i w punkcie mojego planu na życie).


Od wtorku trwa w Bielsku-Białej impreza artystyczna POzor!
 Właśnie niedawno wróciłam z warsztatów i dyskusji ( w ramach strefy fashion) na temat pracy w modzie, jak i gdzie można pracować i na czym taka praca mogłaby polegać. Słuchaliśmy z grupą, pytaliśmy, raczej nie tworzyliśmy konfliktów.. ale było warto. Warunkiem uczestnictwa było napisanie listu motywacyjnego, który opcjonalnie weryfikował  potencjalnych uczestników. I dzięki temu w jednym miejscu znalazło się 20 osób totalnie sfokusowanych na modzie i pracy w branży w rożnych zawodach. Najbardziej inspirujące było to, że każdy miał inne przemyślenia na temat mody z każdej strony wybiegu i sesji zdjęciowych. Tego co się nasłuchałam na temat m.in. tworzenia pokazów mody znanych zagranicznych marek jak Burberry czy Kenzo, to jedno co mogę wam poradzić. Uciekajcie! 

Teraz mój wolny wniosek dotyczący wszystkich, którzy z różnych powodów interesują się modą na każdym stopniu zaangażowania.

Uciekajcie, jeżeli nie macie na tyle samozaparcia, że wszelka trudność was zniechęci.
Uciekajcie, jeżeli wszelkie ryzyko jest dla was nie wygodne.
Jeżeli moda jest tylko tymczasową fascynacją, a resztę życia chcecie przeżyć na wygodnej posadzie.
Nie fatygujcie się, jeżeli nie uważacie modę za niekorzystny interes tylko dla szalonych artystów.
Nie poświęcajcie czasu na coś, co do was nie przemawia treścią, retoryką i formą obrazkową
I jeszcze jedno, jeżeli myślicie, że pracowanie w modzie to głównie chodzenie w markowych ciuchach, krycie worów pod oczami pod najnowszym okularami Ray-Ban i szpanowanie i picie szampana i martini. 
To ta branża nie jest dla was ! 

Jeżeli przemyśleliście te słowa spokojnie przy filiżance  kawy i nadal macie zapał i chęć do odsłaniania brudnych tajemnic high-fashion i off-fashion, jeżeli narkotyki, szaleństwo przed pokazem nie zniechęca was do tej branży. Idźcie dalej. 

I tak jak z modą, tak z każdą dziedziną życia i biznesu można postąpić. Ważne jest szukanie nowych możliwości w każdym miejscu. Nieprzecenione są kontakty w branży, czasem za wymarzonym stanowiskiem stoi przypadek, ale warto też szukać ponadprzeciętnych stron w sieci, gdzie znajdziemy coś inspirującego. Przedsiębiorczość w życia jest bardzo ważna czy dla kierowcy tira czy dla osób wytrwale dążących do celu. Nic nie zagwarantuje nam sukcesu, ale też nikt nie może sprawić, że marzenia spełnią się same.

Może warto zaryzykować i z entuzjazmem patrzeć na przygotowany przez nas plan na życie. Jeżeli nie wyjdzie ważne , że próbowaliśmy, a jak uda się.. zostaniemy każdy z osobna Michelem Phelpsem  w naszej indywidualnej kategorii. A złoty medal jest nagrodą, który zwieńcza wszelkie dążenia.
Powodzenia !! 

wtorek, 21 sierpnia 2012

Nie samym chlebem człowiek żyje !

Zaczynam post w patetycznym  tonie, bo sprawa PR  i działalności marketingowej wymyka się spod kontroli. Wszędzie  w bankowości i w zarządzaniem prawem i prywatnością. Moda jest inną kategorią, bo nigdzie tak mało nie mówi się po rodzimym rynku, jak nie tu w polskich mediach. I tak dużo o nowej kreacji KIM Kardiashan. Bronienie się rękami i nogami nic nie pomoże, wszystko idzie ku .. braku zmian.

  Dzisiaj nie przetrwa ten co nie umie zarządzać wizerunkiem i prowadzeniem jak najlepszego osobistego lub mniej PR. Nie ma się co dziwić, co ma powstać z wieloletnich działań na portalach społecznościowych, gdzie każdy może kreować to co chcę lub chciałbym mieć. Stop ! I tu zaczyna się problem, który jest zmorą. Dla celebrytów i nie tylko. Chcemy wiedzieć już teraz co gdzie i jak. Czy Kasia Cz. nadal jest sexy mamą albo co Krzysiowi I. ktoś powiedział, że może mieć zmarszczki. Zawsze zastanawiam się czy protal taki jak piesek- pudelek czy kozaczek-wieśniaczek jest autoterapią dziennikarzy czy problemem społeczności, która szuka jakiś ciekawych informacji szybciej przed sąsiadem.  

  To prawda, że Polacy coraz mniej czytają, ale paradoksem sytuacji jest fakt, żę  gazety plotkarskie są główną siłą napędową wydawnictw. Nie po to Gala- Fala obniża cenę okładki z barrrdzoo znaną aktorką, żeby sprzedać za 1 zł, ale po to, aby kupić Party - twoja impreza i inne gazety do szybkiego, a wręcz chorobliwego szukania nowości. Taka gazeta jest krzepi ducha, bo jeżeli gwiazda mówi, że też lubi leginsy i  marzy o wakacjach, kiedy obok jest sesja z Sycylii to zdaję sobie sprawę, że trochę pyłku inteligencji spadło na ramiona moje i z chęcią wrócę do studiowania trudniejszych przedmiotów niż przeswitująca sukienka.


Może czas najwyższy zdać sobie sprawę, że żyjemy nie swoim życiem, a środowiska wirtualnego, takiego do którego nie należymy, ale mamy totalny wgląd co się wydarzyło, kto w co był ubrany itd.
Czas najwyższy przerwać ten błędny krąg, aby promować to co może przynieść korzyści.

Promujmy  modę, sztukę i film ambitny, ale tak, żeby reklama nie była skrojona ma miarę. Inwestujmy w to co dobre, czyli w ludzi. Stwórzmy przestrzeń na działania, ale z głową... czyli zróbmy reklamę, nie inwestujmy jeżeli ma przyjść tylko babcia i dziadek z pieskiem na ręku, bo imprezą może fajna, ale więcej osób pomoże osiągnąć sukces. Tyle osób od marketingu i reklamy, a jakość na zabójcze spoty nie narzekamy. Trudno ! Działania muszą iść w parze z dobrą organizacją. Czy to możliwe, że lepsze są plotki niż wytykanie błędów kreatywnym ?  Może...


Czas zacząć o tym jak to być królem/ królową swojego losu, tak aby za kilka lat nikt nie napisał o nas książki tylko z postów na facebooku.