Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chanel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chanel. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 25 maja 2014

Dlaczego powinniście mnie WYBRAĆ do Europarlamentu Mody?

Świat mody jest brutalny i dynamiczny. Nic nie jest stabilne w nim, a sama  stabilność rzadko stoi wewnątrz tego kręgu. Jeżeli tajemniczość tego biznesu jest najlepszą reklamą, to chcę to odkryć. Jedyną regułą tego świata jest brak reguł to wiedz, że jestem na to gotowa. Zafiksowana od dziecka, żeby zasiąść    kręgach cichociemnych fashionistów Europy wreszcie przygotowana na prawdziwe, kolejne wyzwanie. Oddasz głos na Annkie? Sprawdź czym pokona konkurentów.






Zamiast wierzyć  w historyjki z gazet "Elle", "Harper's Baazar"  postanowiłam jak zaciekawiony dziennikarz   wejść w głąb śledztwa, aby napisać własny reportaż o sobie.  Zasmakować każdej płaszczyzny tej rzeczywistości od drugiej strony, aby zostać świadkiem szybkich zmian rynku odzieżowego. Zaczynałam od Polskiego Tygodnia Mody w Łodzi( zobacz), potem jako projektant w międzynarodowym konkursie Off Fashion(zajrzyj tu), a potem żyłam zwykłym życiem w Mediolanie między Pradą a Armanim. 

" Ja świadoma obietnic wyborczych oświadczam, że zapukam kilka razy do drzwi mody, aż nie znajdę swojego klucza do bramy"

Nie boję się wyzwań, które niesie kolorowy świat blichru znanego z gazet, a naprawdę to biznes jak każdy inny. Marzenie o przekroczeniu tych bram, ale tylko największych. Odważne podpowiedzi brawurowego serca kierowało mnie w Mediolanie przez długi okres. Sukces oceniam z perspektywy czasu jak ten, który mianuje mnie na przyszłego specjalistę od budowania marki. 

Kilka faktów o mnie :
5 rok życia: zamiast bawić się lalkami, rysowałam dla nich ubrania
po 1-szym swoim pokazie zrezygnowałam z projektowania na rzecz tworzenia biznesu
Wymarzona ścieżka kariery: Mediolan- Paryż- Nowy Jork, gdzie Mediolan zaliczam do odchaczonych
Dostałam od Prady za zaangażowanie w analizowanie rynku dóbr luksusowych w Polsce "Prada Book"
wierzę, że świat mody potrzebuję takich ludzi jak ja! 








środa, 14 maja 2014

Płaćcie i płaczcie, czyli o zarobkach w polskim świecie mody

Jeżeli Drogi czytelniku myślisz, że praca w branży fashion to chodzenie wyłącznie w markowych ubraniach jako dodatek do lansowania się jak popularne blogerki to BŁĄDZISZ. Jeżeli kiedykolwiek wydawało się, że prestiżowe sklepy robią większy utarg dzienny niż znane sieciówki to też.. wydaje się złudne. Ile płacą za godzinę polskie i zagraniczne marki swoim pracownikom? Nie jest łatwo, jest tania siła robocza.


Jak to wygląda?

Przykład z mojego doświadczenia: rozmowa kwalifikacyjna w trzech językach, aby zdobyć pracę prawie za najniższą średnią krajową? To nie jest etap do zdobycia w korporacji znanej z haniebnego traktowania pracowników, ale do sklepu odzieżowego. Nie wiedziałam do końca czy to żart, czy sprawdzenie mojego CV, ale pracodawcy byli zadowoleni. Taka sytuacja!

Dla ciekawskich płaca niska jak wszędzie, ale jest fun!

A jak płacą w Vogue albo w Chanel?


Modelki zdjęcia w Vogue traktują jako prestiż, dlatego kontakty z najlepszymi nie mają ceny. Dokładają do przelotów i hotelu, jak prestiż to i o pieniądzach się zapomina. Wszystkie domy mody pracowników szeregowych albo kadry średniego szczebla traktują finansowo jak każda placówka ( najczęściej za staż dostaje się najniższą wypłatę pomniejszoną o 40%). Masz się uczyć, a nie zarabiać. Czy działa motywująco?
Czy warto? Jak wszędzie!

poniedziałek, 24 marca 2014

Zanim zdobędziesz zaproszenie i co zrobić z pamiątkami z Fashion Week'a

                                                                                        Fashion Week czyli największa i najdłuższa    impreza związana z modą od New York po Tokio owiana jest legendą-możesz uzbierać zaproszeń tyle.. ile uda się zdobyć. Czyli co jest z tymi zaproszeniami?

 
Czasem pokaz za pokazem, nie zawsze wejdziesz, ale możesz się zawsze lansować (np. Paryż).  Ja też tak robiłam, bez ściemy i bez zaproszenia. Najpierw liczyłam na coverage street fashion, bo te tłumy ludzi ubierają się po to, aby ktoś ich zauważył. I robią fotki zależni i niezależny blogerzy, którzy publikują "Tak chodzą na pokazy fashioniści z całego świata" jak walka  na look (pisałam o tym rok temu bitwa o stylizację). Ale od dwóch lat zdobywam zaproszenia na wydarzenie i tylko wybrane. Nawet niektóre magazyny nie mogą wejść, bo wprawdzie mają akredytacje, ale nie ma już miejsc itd. To loteria, a ja kilka razy w takim losowaniu wygrałam często więcej niż minimalna trójka. Najtrudniej zdobyć zaproszenie na Londyńskim Tygodniu Mody, Mediolański też należy do najtrudniejszych ( dziennikarze jak Olga Bojańczyk twierdzą,że robi się ciaśniej), Paryski jest bardzo otwarty, bo często nie każdemu da się dojechać na inny koniec miasta na  "punktualny pokaz!", albo Stellę McCartney o 9.00. Nie chcesz, nie wstajesz.. twój wybór.
A co jak już mamy kolekcję  pamiątek z Fashion Week'ów?
Zaproszenia są różne, twardsze, miększe, ale czasem można dostać press kit w super teczce (jest praktycznie! np. Manish Arora) albo nawet dostać kosmetyki Chanel (pierwsze rzędy i modelki). Są i gadżety mało znaczące, ale można i je wykorzystać. Ready so let's go!

# sposób nr.1: Może czekoladki?
Przychodzi przyjaciółka/ przyjaciel i zamiast talerzyka podajesz na taki kartoniku. Gość poczuje się wyjątkowo, a Ty.. +100 do wyjątkowych wrażeń!



#rozwiązanie nr.2, czyli  jak nie masz kolorowego papieru do zapakowania, a masz zaproszenie WYKORZYSTAJ!
wersja TURBO: jeżeli planujesz zaręczyny, albo data jest znacząca
 inne zaproszenie może być z innego wydarzenia

# rozwiązanie 3: coffee time
Dla siebie i dla znajomych podaj filiżankę  na ładnym zaproszeniu.
Oderwij się na chwilę i zachłyśnij wspomnieniami, a przyjaciel doceni gest.
Dobrym pomysłem jest też stworzenie własnej wersji zaproszenia np. na wesele, na urodziny i wręczenie osobie towarzyszącej.

Jak oceniacie pomysły? Coś szczególnie zainspirowało a co wykorzystacie na pewno?




poniedziałek, 30 grudnia 2013

Let me be a hero .. of my dream! Fashion success or fault?

Jeśli nie spróbujesz nigdy nie poznasz smaku porażki albo sukcesu, bo to co jest poza tym co już doświadczyliśmy jest tym, co może nas zaskoczyć. I tak zrobiłam. Takie cuda tylko w modzie, takie akcje tylko w Polsce. Poszłam za ciosem i poznałam na własnej skórze jak to jest, kiedy nie wierzymy w historię o korporacyjnych taktykach i oddaniu pracy w imię... (I tu niestety nie pada znamienne Gucci czy Chanel). Jak głosi kultowy hit "trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść", aby na innej scenie zaistnieć. Show must go on, my Dear!




     Tego chciałam. Dosłownie. Wymarzonej pracy z zaskoczenia, w której będę miała osobliwą pozycję, międzynarodowe środowisko pracy i kontakt z mediami. Według wyznawców metody Silvy (polecam, bo to inny rodzaj medytacji) planowanie i wizualizacja są  kluczowe do osiągnięcia zamierzonego celu, widocznie żle to zaplanowałam. Płaca, praca, branża się zgadzały, nazwa marki średnio, ale można na to przymknąć oko jak dobrze prosperują zagranicą, ale lokalizacja (Łodź?!) nie była tą za którą się leci samolotem z dnia na dzień. Przynaję to było dowód na to, że warto wierzyć w niemożliwe!

   Rekrutowana przez londynskie biuro ja i reszta świata.Poznałam kilka wyśmienitych ludzi z pasją i doświadczeniem wyniesionym z domów mody jak Celine czy Alexander McQueen, którzy mimo albo dzięki czego umieli dostrzeć we mnie potencjał, pasję i szerokie zorientowanie na rynek oraz branżę. Dla mnie kilka uwag od tych osób pozowliło mnie uwierzyć w marzenia i w cel biznesowy.  Wszystko to co można spotkać w kilku gmachach domów mody, mogłam obserwować w kilku pokojach. Imponujące, ale główne wejście do wrót Armaniego robi większe wrażenie. I tego będę się trzymać. Amen.

Nie warto oddać poświećać się dla czego/ kogoś bez przekonania. Jeżeli wiesz, że możesz być w lepszym miejscu, zgodnym ze swoimi marzeniami, dokonywać fajniejszych celów i być częścią niesamowitego zespołu, w tym przypadku kreatywnego i otwartego na nowości,  

A WIĘC WARTO O  TO WALCZYĆ! 

wtorek, 5 listopada 2013

Fashion week's secrets, czyli czego nie wiesz o KULISACH POKAZU MODY!

    Odkrywamy to co, żadne media nie opublikują. To co dzieje się za kulisami pokazów, jakie tajemnice skrywają projektanci i skąd pomysł na pokaz wziął się w życiu kulturalnym.   Prawdopodobnie każdy obojętny na wydarzenia związane z modą słyszał o pokazach mody i zdaje sobie sprawę jakim blichtrem jest opiewana taka atrakcja. Jakie zdjęcia możemy znaleźć w mediach i na blogach czy profilach personalnych prawdopodobnie  dla nikogo nie jest to tajemnicą. tym bardziej że każdy kolorowy magazyn publikuje fotorelacje oraz sylwetki projektantów mody. Moda jest wszędzie, ale czy każdy może powiedzieć, że wie co to pokaz mody z prawdziwego zdarzenia? 


Zgodzę się z Wami, że wiele osób chciałoby być  jego uczestnikiem najchętniej na samym wybiegu, ale jak powszechnie wiadomo sylwetki modelki i modela nie ma każdy. I to jest oczywiste, że nie każdy może oglądać pokaz, a dopiero co brać czynny udział poza modeling. Bierzemy na świecznik to co jest za kulisami, czyli gdzie, w jakiej roli możemy uczestniczyć w pokazie. 

Fakt # 1 : Czas i miejsce akcji 
Praca przy pokazie jest nużąca, męcząca i stresująca. To jak trochę bardziej skondensowana forma przedstawienia, które jest tylko raz na sezon i od niego zależy czy dany projektant przetrwa czy poniesie klęskę. To miejsce i czas, gdzie 20 minut jest podsumowaniem starań wielkiej ekipy produkcyjnej. Więc jak jest? 
Pokaz ma charakter reprezentacyjny, dlatego miejsce ma duże znaczenie. Polskie pokazy jeżeli nie są w Łodzi, najczęściej organizowane są w teatrach, warszawskim Soho Factory czy przestrzeniach artystycznych. Musi być miejsce na wybieg i pierwszy rząd. Na światowych fashion week'ach możemy zauważyć jaka jest rozbieżność między wizją kreatora i możliwościami produkcji. Paryż najczęściej gości wybieg w Palais de Tokyo, dużych hotelach, przestrzeniach w parku oraz Grande Palais z charakterystyczną kopułą, upodobaną przez Chanel.


Fakt#2: Pracownicy
Zakulisowa ekipa jest dwa razy większa niż rzesza modelek, jednak mało osób wie kto i co robi. Lista obecności: 
- makijażyści ( najlepsi z kilkoma asystentami )makijaż oraz wszelkie podrasowania na całym ciele jak krem na nogi, puder na przebarwienia na rękach itp. 
-fryzjerzy (mordercza praca przed pokazem oraz każdorazowe przejście zwieńczone lakierem do włosów)
-styliści( sprawdzają czy cały outfit jest kompletny, dobrze dopasowany i ma szansę na ładne zdjęcie)
-krawcowe zawsze gotowe do ostatnich poprawek oraz dziurek na tkaninie
-osoby do prasowania kolekcji
-osoby od cateringu
-dressers czyli garderobiani przebierają modelki według wytycznych
-asystenci projektantów (nawet w ilości do 20 osób) Niektórzy konsultują każdą decyzje, dopasowują rozmiar buta, sprawdzają obecność modelek, wpuszczają ekipę, a  młodsi stażem... latają do sklepu po nici, bieliznę dla modelek (!).
-fotografowie 
-ekipa z Fashion TV, która kręci przedpokazowe zajawki do programu
-dziennikarze w gorącej wodzie kąpani, którzy chcą zobaczyć kolekcję przez resztą świata z blogerami
- reżyser i asystenci 
-projektant mody
- modelki /modele( ok.30) z rodzicami lub osobą z agencji
-booker z agencji modelek (nie każdy i nie z każdej agencji może wejść za kulisy pokazu)

Fakt#3: Kilka dni przed pokazem
Mamy ustaloną datę, miejsce, zadzwoniliśmy do stałej ekipy pracowników, po wyborze części kolekcji szukamy modelek odpowiednich do naszej wizji (znaczy projektanta). Modelki mają od jednej do nawet pięciu przymiarek co ma umożliwić dobre dopasowanie outfitu do sylwetki i wprowadzić poprawki. Kolekcja uszyta, więc długości i szerokość nie jest zmieniana, dlatego modelka pasuje albo nie. Czasem jak często znani kreatywni domów mody lubić robić, zapraszają modelki na kilka fittingu tylko po to, aby w dniu pokazu zadzwonić do nich, że jednak nie życzą sobie ich na pokazie w sposób eufemistyczno-brutalny. Pozostaje żachnąć C'est la vie i żyć dalej!

Fakt#4: Najczęściej spotykanie tricki zakulisowe 

a) Buty.  Projektant zamawia takie buty jakie on wybierze, a  modelki często dostają nie swój rozmiar. Jeżeli za małe to jeszcze mały palec boli, ale jeżeli za duże to grozi to upadkiem.. na pierwszy rząd. Najczęściej stosowane w tym przypadku tricki to klej do tapet, po którym oczywiście schodzi skóra, ale jest też gruba taśma do tapet, twardych powierzchni, albo wata. 

b). Bielizna albo jej brak. Modelki muszą pozbyć się stanika, jeżeli mają szczęście dostaną taki silikonowy (tylko w dobrym domach mody), ale strongi tylko w kolorze skóry NUDE bezszwowe. Byłam świadkiem jak szwy nielaserowo odcinane majtki były powodem furii projektanta, a mogło być gorzej...

c) Karmienie modelek. catering jest i to bardzo dobry, ale w małej ilości. Najczęściej w menu królują małe (ok 1-2 cm) kanapeczki z organicznych produktów oraz bezmięsne. Mus z czekolady, malin lub biały jogurt ok. 60 ml, ale w ilości " dla każdego nie więcej niż 1 łyżka słodkiego". Kawa i mleko chude w ilościach dostatecznych, jednak modelki wolą własne 0,7 l ze Starbucks. Soki owocowe i woda, a do rarytasu należy woda kokosowa dietetyczno- niesmaczna. 


Pokaz to poważny projekt logistyczny z szerokim udokumentowanie w prasie, więc pracujący przy nim osoby są przyzwyczajone do stresu i bałaganu. Nic nikogo nie dziwi, ale moda Moi Mili to trochę swobodniejsza gałąź biznesu, która rodziła się w Paryżu, Londynie i Mediolanie od lat. Międzywojenne zatargi spowodowały, że wydarzenia pokazowe wykreowany się w butikach Chanel i Diora najpierw dla stałych klientek, a potem dla tych, którzy.. bez pardonu kopiowali kolekcje kreatorów. Dzisiejszy pokaz coraz bardziej przypomina wydarzenie towarzyskie z modą w tle, ale biznes musi się kręcić. 

W modowym nastoju, 


Wasza Annkie

środa, 28 sierpnia 2013

Kilka modnych faktów o Londynie ->London trip and more !

Rengent Street
Londyn

Miasto o którym dużo się mówi,  takie dalekie, a jednak tak bliskie, bo wciąż  jest przemycane  w rozmowach, planach na przyszłość młodych ludzi oraz mediach. Wyprawa ta dla mnie, pierwsza,   było odkrywanie miasta i kraju w tradycyjny sposób oraz  odsłaniając te karty z napisem Fashion, jeszcze tych nie do końca tak popularnych. 



Jako nastolatka karmiona treściami z Harrego Potter'a wyobrażałam sobie uliczki miasta na własny sposób, aktualnie wiem, że to kolebka ludzi szukającej własnej ścieżki kariery. Na pierwszy rzut oka miasto okazało się takie jakie mogłam sobie wyobrazić z pomocą kilku filmów i reportaży z magazynów. A ja chciałam zdecydowanie  zobaczyć siedzibę Vogue  oraz tą legendarną szkołę mody, którą ukończyli wielcy i cenieni projektanci mody St. Martins College. Okryłam przy okazji kilka fascynujących faktów z historii mody.

# Fakt  1 #
Kto chociaż raz był w Londynie pewnie zauważył na latarniach znane na całym świecie logo Chanel. Natomiast mało kto wiem, że założycielka domu mody Coco Chanel żyła w XX wieku, przeżywszy dwie wojny światowe. Miała jedną wielką miłość, którą był  angielskiego pochodzenia szlachcic Artur  Boy Capel, złączeni miłością bezgraniczną w trudnych czasach, nie byli szczęśliwi razem. Na pamiątkę tego wielkiego uczucia na wielu ulicach po całym Londynie jest narysowane złote logo Chanel.




# Fakt nr 2 # 

 Luksusowy hotel Savoy w Londynie, chociaż nikt nie przypuszcza, bez niego nie było by marki Gucci.  To tu pracował założyciel marki stworzonej we Florencji jeszcze przed pierwszą wojną światową. Guccio jak młodzieniec wyrwał się z Włoch w pogoni za realnym luksusem, który w tym hotelu jest kluczowym czynnikiem. Pracę w tym hotelu  Włoch, bez znajomości angielskiego, szukał pracy  4 tygodnie i dzięki czemu uzmysłowił sobie jak bardzo luksusowe buty i akcesoria są pożądane. Doświadczenie w Savoy i jeszcze w orientalnych pociągach po świecie zdobył doświadczenie, a przede wszystkim przeświadczenie, że warto podążać swoją drogą. I stworzył markę dedykowaną osobom szukających walizek, butów i wszelkich atrybutów luksusu włoskiego pochodzenia. Istniejącą do dziś.





Kolejnym faktem jest, że w Londynie króluje moda uliczna. Nie może być inaczej, ponieważ miastem rządzą młodzi ludzie spragnieni swobody i kolorowych materiałów. Nie bez kozery na głównej ulicy handlowej dedykowana masowym markom, które totalnie za grosze sprzedają części stylizacji. I chociaż dla mnie Londyn wydawał się bardziej punkowy niż jest w rzeczywistości to nadal uważam, że Londyn broni własnej osobowości. Jak multikulturowy on jest, tak mimo wszystko zachowanie idealnie przenikającej się transfuzje języków i tolerancji  ma swoisty charakter. Niepisana część reguł dress code jest wszędzie: garnitury dla pracowników dzielnicy Soho i Canary Wharf, a reszta obywateli objętych wolnymi zawodami ubiera się jak dyktuje im serce.







środa, 27 marca 2013

Paris# photo retrospective of Paris' time part I



Finally I decided to make a small retrospective of my time in Paris. I've made some patchwork of my visiting & working during Paris Fashion Week.
ENjoy !



<-- It is some pic of Issey Miyake's fashion show. I remember only iw was so cold day,    I was almost frozen> Anyway I was the show so energic and joyful.

Sonia Rykiel , for me it does not metter those pics are not in good digital quality, but there are still mine !
 from the first row , hell yeah !







before Chanel show + greenpeace
manish arora backstage
coffee time with the Opera